wtorek, 30 maja 2017

Kwadratowe próby

Sprułam kiedyś długaśny szalik w bordowym kolorze. Zastanawiałam się co z niego zrobić ale nie miałam pomysłu.  Przeglądając   internet zobaczyłam  pledy, koce i kocyki z kwadratów w różnych  wzorach. Postanowiłam spróbować. Udało mi się zrobić kocyk na puf , który jest  bardzo pomocny przy zakładaniu obuwia w pozycji siedzącej :)
 Pojedyncze elementy są bardzo proste.


 Trochę było  trudu przy łączeniu ale  to proste.






Efekt końcowy na miejscu : )

Proces tworzenia spodobał mi się na tyle , ze mam pomysł na wykorzystanie resztek w ten właśnie sposób . Tyle , że będzie to proces długofalowy .
Staram się pozbywać resztek  robić tylko z tego co posiadam w zapasach. W  kolejnym wpisie  też trochę o tym będzie.
Takie tulipany kwitły u mojej córci... Wsadziłam ich  dużo , mimo kwietniowego śniegu wyrosły  dookoła pięknie , a ..... znowu ktoś mi  ukradł.... zostało  tylko kilka ...  
Echh , ci  ludzie....

środa, 19 kwietnia 2017

Parzenica

Parzenica to wzór góralski . Kiedy moje siostrzenice ( bliźniaczki ) zaczęły pracować w tutejszym zakładzie produkującym firany i inne materiały zostałam zmuszona do odkurzenia mojej maszyny do szycia . Firany , firanki i firaneczki , zazdrostki , szarfy  i inne ... ufff.....
Któregoś razu kiedy dziewczyny miały kilka dni pracy na sklepie firmowym wybrałyśmy się z siostrą na kolejne zakupy. Dziewczyny już wypatrzyły "parzenicę" , a siostra już marzyła o obrusie. Oczywiście namówiła mnie bardzo szybko.

Obrusy prezentują się pięknie !  Kolor jasno-szary  idealnie wpasował się do mojego wnętrza. Przyszło mi na myśl , że może jeszcze poduszeczki... ? Oczywiście dla nas obu po dwie !.
 Kiedy zobaczyłyśmy ten sam materiał z barankami  to jus nie było odwrotu :)   Mamy po jednej podusi z barankiem , a z resztek jeszcze  uszyłam podusię dla mamy .
Przy  ostatnim remoncie  postawiłam na kolor ścian , który łączy się z każdym innym bez problemu. Na Boże Narodzenie były czerwone dodatki. Tym razem na Wielkanoc postawiłam na turkus. Wystarczy zmiana pledu ( ok.12 zł) turkusowe poszewki ( po 14 zł)  do tego jakaś świeczka i już !


Jestem z tej aranżacji  bardzo zadowolona.  Do tego jeszcze świąteczne niebieskie jajeczka w wazonie
którego podstawką jest... zegar kuchenny, a właściwie to co z niego zostało. Kupiony w "Agacie" był bardzo ładny , prezentował się świetnie , niestety chodził jak chciał... zżerał baterie
 w szalonym tempie  i późnił niesłychanie. Ciągła zmiana baterii i ciągle  zła godzina doprowadzały mnie do szału , a paragon gdzieś zgubiłam... Trudno. Trafił mi się inny , do tego radiowy , godzina idealna , bateria ciągle ta sama.  Szkoda mi było tej ładnej stalowej obudowy , szkła... Najpierw chciałam go wypełnić  koralikami , ale koszt spory... Szybko  stworzyłam coś innego ...

Stara kasza , ryż , jakieś płatki po terminie.... I już !  Trochę tylko musiałam zabezpieczyć folią  spód , żeby się coś nie wysypało : )   Teraz na święta wazon , ale potem stanie tam  doniczka z krotonem.

wtorek, 28 marca 2017

Burgundowy melnż

Skończyłam sweter  , z którym już się lubimy :)




Czerwona melanżowa włóczka  z odzysku , kupiona za grosze w sieci , ale bardzo mnie ujęła  swoim delikatnym melanżem , ma w sobie na pewno jakąś bawełnę.
Nie obyło się jednak bez prucia.
Pierwotnie  zrobiłam rozpinany sweter z  pojedynczej grubości. Wyszedł cienki  , był już prawie skończony , zostały tylko do zrobienia plisy  wykończeniowe z przodu....
Przeleżał prawie dwa  lata. Wszystko przeleżało.... były inne okoliczności. Jak ten czas leci....
Czasami coś robiłam , jakąś serwetkę , jakąś drobnostkę...
Zimą jednak  wyjęłam moje ogromne pudła. Przejrzałam i trafiłam na  tego biedaka , przymierzyłam , nawet nabrałam już oczka na te plisy, ale coś mi nie leżało.  Sprułam  doszczętnie.
Przypomniałam sobie o zdjęciu dziecięcego sweterka  znalezionym gdzieś w sieci. i była to moja inspiracja. (poszukując kolejnej inspiracji dzisiaj znalazłam na ravelry podobny  w odwrotnej kolorystyce http://www.ravelry.com/patterns/library/bottom-line-jacket  )
Pomyślałam , że jak coś nie wyjdzie to i w domu się jakiś taki sweter rozpinany przyda.....
Podwójna nitka stworzyła  pasująca mi materię , białe resztki z zapasów , szarość dokupiona w najbliższej pasmanterii za niewygórowaną cenę , dołożyłam do niej  nitkę bawełny ze szpuli z zapasów.
Bezszwowo od góry , aż do wykorzystania koloru burgundowo-czerwono-czarnego melanżu  , a szary do momentu pożądanej długości.





 Uprałam żeby zblokować , ba ! nawet w pralce , odwirowany lekko, a co tam !   Efekt spełnił moje najśmielsze oczekiwanie ! Nic się nie wyciągnęło ani nie rozciągnęło  , pruta włóczka  wyrównała się  i stworzyła coś co mnie się bardzo podoba.
Z tyłu na kolorze czerwonym pas lewych oczek
Kolor najbardziej prawdziwy

Dałam sobie szlaban na kupowanie włóczek , no chyba , że coś  potrzebne jest coś czego nie mam w zapasach - jak ten szary.
Zdjęcia niestety z komórki.  Muszę pomyśleć o aparacie  : )  A właściwie to już myślę .

czwartek, 23 marca 2017

Na dobranoc

Takie maleńkie podkładki z resztek. Dwie mniejsze pod storczyki i jedna większa , która też się przydaje .






 Tutaj wszystkie trzy razem, widać różnicę w rozmiarze.



A na dobranoc - dobry wieczór
miś pluszowy śpiewa Wam......
Piżamka jest niezbędna  !!!  -  trafiłam kiedyś komplecik rozmiar 42 cm .

 Przy świetle kolory się zmieniają . Tutaj chyba prawdziwe .


A tutaj prześwietlone , ale  za to  Stefan  gotowy do snu :)  
Od kiedy  zostaliśmy sami śpimy zawsze razem. Miło w nocy zobaczyć , że jest ze mną...

 Dobrej nocy :)

niedziela, 12 marca 2017

Cocolina

W jakiejś promocji z płynem do płukania był miś Cocolino . Od moich siostrzenic, które były w sklepie i kupiły ich  kilka i otrzymały dwa misie   dostałam jednego , one zostawiły sobie drugiego.
Nie lubię misiów...golasów !
Zrobiłam więc swojemu sukieneczkę i mis otrzymał imię Stefcia : )
Kiedy siostrzenice zobaczyły zachwyciły się i  zapragnęły taką dla swojej Cocoliny.
Powstała więc taka sama , niebieska.  Do tego opaska na główkę.
Tak się prezentuje koleżanka Stefana  :


Sukieneczki z tyłu są sznurowane .



A tu Cocolina u swoich właścicielek:
Ostatnio polubiłam szydełko , ale drutów  całkiem nie porzuciłam.



wtorek, 14 lutego 2017

Witamy ze Stefciem

Minęło znowu  sporo czasu . Złamana ręka  w nadgarstku  powróciła w miarę do sprawności. Mam lekko ograniczone ruchy  ale  ja i ręka postanowiłyśmy  żyć w symbiozie. Udajemy , że jest nam ze sobą dobrze :)
Wszystkie inne sprawy  się trochę zabliźniają...
Przez ten czas coś tam powstawało , drobnego, jakieś serwetki , ubranka dla  Stefana .
Sporo też szyłam.
Z większych projektów nie powstało nic.... , a te . które były już prawie ukończone pójdą do sprucia.
Ale po kolei...
Zaczynałam od spodni dla Stefana

Potem udało mi się kupić takie malutkie sztruksy , ale były za długie i szerokie , więc z tego co obcięłam uszyłam karczek i szelki.

a później już poszło :)  dostał kolejną bluzeczkę (obcinam tylko trochę za długie rękawy ) i zrobiłam mu  najpierw spodnie , czapeczka z Pepco

 a tu już  z czapeczką na drutach :




 spodnie z warkoczami na boku





Takie drobne rzeczy na początek się przydały do rozruszania ręki.
Dziś Walentynki - Stefciu kocham cię baaardzo !







poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czas leczy rany....

To prawda  , że czas leczy rany..... W moim życiu tych ran jest zbyt wiele , ale  leczę  je  , przynajmniej się staram... Blizny są głębokie i pewnie zostaną, ale  nie poddam się ....
Jedna z tych najbardziej dotkliwych była śmierć mojej córci.... jedynego dziecka.
Minęło prawie 10 miesięcy...
Po drodze było wiele innych  ran.... tyle , ze na wszystko patrzę z innej perspektywy.
Ale to nie blog o tym....
Wracam powoli do robótek. Trochę jestem spokojniejsza  ale główny powód jest taki , że złamałam rękę , prawą , w nadgarstku , z przemieszczeniem ,.. z odpryskami.. paskudnie....
Jednym ze sposobów rehabilitacji jest robienie na drutach.....
Tak wiec  trochę  zaczynam...  Na razie jednak trochę  drobnych zaległości...
Kiedyś wspominałam , że córka zabiera  do szpitala  Stefana.  To pluszowy mis od jej chłopaka.  Stefan służył czasami  za podusię czy podpórkę bolących rąk  Nie mogłam patrzeć na takiego golaska.
Stefan dostał jakiś szybki sweterek.


To zdjęcia ze szpitala , pilnował pompy insulinowej.....
Miała też innego, większego  misia ale podarowałam go moim siostrzenicom.
Mieszkanie sprzedałam , a Stefan zamieszkał ze mną.  Jest moim powiernikiem , jest  dla mnie  chyba najcenniejsza pamiątką.
Na początek dostał spodnie.  Takie zrobione właściwie na szybko , jako prototyp.  Z wełenki jaka była pod ręką.
Dostał też koszulkę , z żyrafką , chociaż jej nie widać .  Trudno mu coś  kupić bo jest mały .
Niemowlęce ubranka to trudno dostępny rozmiar 42 - czasami pasuje  50  gdzie coś zmniejszam :) .
Z kompleciku  za jakieś 2 zł. -czapeczka plus rękawiczki - zrobiona jest czapka. Rękawiczki  posłużyły za uszka do czapeczki.  Trampki to tez groszowy  zakup w Pepco .
Głównym odbiorcą moich prac jest teraz Stefan :)  Będzie go tu teraz dużo :)